wokół katastrofy coraz bardziej mnie denerwuje.
Stało się coś strasznego, nie przeczę. Do takiego błędu nie powinno dojść. Ale zadawanie pytań, które nie powinny być zadane, próbowanie wymusić odpowiedzi od osób, które odpowiadać nie chcą, szukanie jeszcze większej sensacji - robi się niesmacznie.
Osoby, które to przeżyły chciałby pewnie teraz spokoju, a nie ciągłych pytań i zdjęć. Przeżywać żałobę w błysku fleszy - czy ktoś by tak chciał?
Na kilku blogach spotkałam się z opinią, że dziennikarstwo jest jakie jest dlatego, że jest na nie popyt. Ale nie spotkałam ani jednej osoby, której medialna sytuacja, po tym co się wydarzyło, się podobała. To w końcu jest ten popyt czy go nie ma? Wiem, ludzie szukają sensacji - ale przecież można ją przedstawić w normalny, ludzki, emocjonalny sposób, a nie z perspektywy sępa krążącego nad ofiarą - byle złapać lepsze ujęcie.
Na dodatek natknęłam się na artykuł, w którym podają, że Polska jest w czołówce państw Unii pod względem liczby wypadków kolejowych. Ale nie wspomniano już co to za wypadki - czy zderzenia pociągów, czy potrącenia osób i z czyjej winy. Kolejna sensacja. Byle więcej osób klikneło w artykuł. Byle bardziej sensacyjny był tytuł...
Chyba przestanę włączać tv.